Gdynia – La Luna Rossa

Gdynia – La Luna Rossa

Pora odświeżyć Projekt „Miejscówka“, z którym było troszkę zawirowań. Próbowałem tę kategorię przenieść na inny blog, jednak ostatecznie stwierdziłem, że zostaje na lukaszlubinski.com. Na tej stronie powstała koncepcja tej kategorii, więc wpisy powinny być kontynuowany właśnie w tym miejscu.

Kontynuacja rozpoczyna się od ciekawej restauracji, do której mam mieszane uczucia. Zacznijmy jednak od początku… Wczoraj z Małgosią postanowiliśmy wybrać się na obiad do jakiegoś nowego miejsca. Wiedzieliśmy, że chcemy udać się na Świętojańską w Gdyni i tam znaleźć ciekawą miejscówkę. Idąc znaną ulicą Gdyni, mijaliśmy sporo restauracji. Wzrok padł na… La Luna Rossa. Małgosia powiedziała, że zawsze chciała tam pójść. W związku z tym, nie szukaliśmy dalej.

Wystrój

Wystrój kompletnie do mnie nie przemawia. Różowo – biało – zielone wnętrze to na pewno nie moje kolory. Na ścianach podświetlane róże (wszystko można zobaczyć na zdjęciach na stronie restauracji). W pierwszym momencie pomyślałem, że to miejsce wyłącznie dla kobiet, ale wewnątrz zobaczyłem mężczyzn, więc stwierdziłem, że jest ok i wszedłem…

Czas oczekiwania

Tutaj restauracja poległa. Ze względu na czas oczekiwania na zamówienie, mam mieszane uczucia co do tego miejsca. W restauracji było 7 gości (łącznie z nami). Nie dawało to nawet 50% obłożenia dostępnych miejsc (z tego co policzyłem na prędce). Na danie czekaliśmy ponad pół godziny. Ok, nie jest to nie wiadomo jak długo, poza tym jest to restauracja, natomiast… Spodziewałem się nieco szybszej obsługi. 20 minut jest spokojnie akceptowalne, jednak powyżej 30 minut, oczekiwanie staje się uciążliwe.

Danie

Tutaj kolejny pukt programu, przez który mam mieszane uczucia, a to za sprawą naszego zamówienia. Jedzenie było rewelacyjne! Ja zamawiałem filet z kurczaka w socie orientalnym, natomiast Gosia pierś kurczaka z kurkami i boczkiem w sosie śmietanowym. Mój filet był przepyszny, a najbardziej urzekł mnie sos orientalny – gęsty, dość pikantny, z warzywami. Naprawdę była to uczta dla podniebienia.

Ceny

La Luna Rossa do najtańszych miejsc nie należy, jednak nie jest to miejscówka najdroższa w Gdyni. Ceny są umiarkowane. Za moje danie zapłaciłem 26 zł, Gosi danie kosztowało 28 zł. Uważam, że za oferowaną jakość – ceny są w pełni akceptowalne.

Podsumowując…

Jeśli specjalnie się nie spieszycie, a macie ochotę na pyszne jedzenie w Gdyni – z powodzeniem możecie się wybrać do La Luna Rossa na Świętojańskiej w Gdyni. Z pewnością nie pożałujecie wyboru. Mnie osobiście sos orientalny przekonał. Na pewno zawitam jeszcze nie raz do tej restauracji aby spróbować tego kulinarnego arcydzieła.

Poza tym, przeglądając Google w poszukiwaniu strony restauracji znalazłem dwie strony, o różnych adresach z tą samą treścią. Jest to niedopuszczalne. Prawdopodobnie nikt się pozycjonowaniem na poważnie nie zajął, a szkoda. Może warto zrobić z tym porządek? Baltic Dev na pewno pomoże – trzeba tylko napisać maila.

Ocena:  

Od tego wpisu, Projekt „Miejscówka“ przyjmuje formę tak jak powyższa. Mam nadzieję, że będzie bardziej czytelna i zachęcająca do czytania.

2,236 total views, 7 views today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *