Najlepsza aplikacja nawigacji samochodowej na smartfon – którą wybrać?

Najlepsza aplikacja nawigacji samochodowej na smartfon – którą wybrać?

Dziewiąta rano. Poprzedniego dnia z żoną (wtedy jeszcze narzeczoną) ustaliliśmy, że jedziemy do parku łosi gdzieś w okolicach Szymbarku. Nieco się zasiedzieliśmy w domu, a o 13 było ostatnie wejście do rezerwatu. Włączyłem nawigację Google, ustawiłem adres i… Wyruszyliśmy w drogę.

Gdzie my jesteśmy?

Droga była kręta i długa, a pomijając fakt, że byłem w miarę świeżym kierowcą (bo wydarzenie z roku 2013) nie jechałem zbyt szybko. W miarę oddalanie się od Gdyni było coraz więcej lasu, aż w końcu przez dłuższy kawałek były na około tylko drzewa. Nawigacja Google rozpoczęła strajk, a raczej wypięła się na nas, bo przestała całkowicie działać! Nie skręciliśmy w odpowiednim miejscu i się pogubiliśmy. O rezerwacie łosi nie było mowy, bo godzina 13 minęła. Minął też las. Nawigacja zebrała wszystkie siły i zaczęła działać. Postanowiliśmy, że w takim układzie pojedziemy do Szymbarku, bo jest niedaleko, a nigdy tam nie byłem. Wpisuję miejscowość w nawigacji i otrzymuję informację, że ów miasto znajduje się w odległości 750 km. Pomyślałem „taaa, chyba przez Zakopane”. No nic, pozostało użyć klasycznej nawigacji, czyli mapa w łapki i w drogę. Od tamtego czasu jeśli zawodzi nawigacja to Małgosia jest moim nawigatorem i zawsze dojeżdżamy do celu.

Nawigacja Google nie sprawdziła się, nie mogę jej zdecydowanie polecić.

Nowy smartfon, nowa nawigacja samochodowa

Od października jestem użytkownikiem Nokii z systemem Windows Phone. Bardzo spodobała mi się kwestia darmowej nawigacji HERE Drive+. Do czasu. Jechałem do Grudziądza. Droga prosta. Najpierw obwodnica, potem autostrada i sruuu. Gorzej w samym mieście. Niestety HERE Drive+ nie poradziła sobie z nawigowaniem. Poprowadziła mnie na wiadukt, a potem na środku wiaduktu chciała, żebym skręcił w prawo. Taaa… Niestety, po kilku próbach użycia nawigacji w różnych sytuacjach zdecydowałem się zrezygnować z niej. Nie spełniała moich oczekiwań.

Yesteś w społeczności

Bardzo wielkie nadzieje wiązałem z Yanosikiem. Sporo znajomych mi go polecało, sporo osób twierdziło, że idealnie prowadzi do celu. Nie przeszkadzał mi fakt, że nie mogę wyszukać konkretnego numeru budynku. Skoro aplikacja jest za darmo, nie można mieć wszystkiego.

Pierwsze uruchomienie i zdziwienie. Wyruszam spod domu, gdzie jest zakaz skrętu w lewo, a miły głos oznajmia, że mam skręcić w lewo… Zdziwiłem się, ale stwierdziłem co tam, mała ulica, może nie wprowadzono danych. Gdzieś dalej na rondzie Yanosik poprosił abym jechał prosto – 2 zjazd. Pomyślałem, ale jak to? Są dwa zjazdy, jeden w prawo, drugi w lewo. Pojechałem „na czuja” i wyłączyłem nawigację. Po dojechaniu do celu odinstalowałem Yanosika, szkoda miejsca na telefonie.

Ekspert w prowadzeniu auta do celu

Aktualnie od ponad roku używam nawigacji NaviExpert na swoim smartfonie (wcześniej na Androidzie, teraz na Windows Phonie). Jest to aktualnie najlepsza w mojej ocenie nawigacja. Prowadzi praktycznie bezbłędnie. Tylko raz mnie poprowadziła inaczej, a to za sprawą tego, że było jezioro i wjazd z drugiej strony. Jej atutem jest szybkość reakcji. Jeśli zbaczam z drogi, od razu dostaję informację o korygowaniu trasy. Reaguje na wypadki drogowe (zgłaszane przez społeczność używającą tej nawigacji), dzięki czemu potrafi wyznaczyć trasę objazdową. Bardzo dokładnie wskazuje aktualną pozycję.

W zeszłym roku używając tej nawigacji, razem z Małgosią zwiedziliśmy Warmię i Mazury na naszej wycieczce pod namiotami.

Nawigacja jest płatna. W systemie rocznym, mapa dla Polski kosztuje 99 zł. Pod koniec roku 2013 kupiłem aplikację za 99 zł, natomiast pod koniec 2014 roku udało mi się kupić ze zniżką 39 zł czyli za 60 zł.

To jedyna aplikacja nawigacji, z której jestem bardzo zadowolony i spokojnie mogę ją polecić!

2,901 total views, 2 views today

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *