Restauracja Rosyjska w Gdańsku

Restauracja Rosyjska w Gdańsku

W zeszłym tygodniu wybraliśmy się na rocznicowy obiad do Restauracji Rosyjskiej w Gdańsku. Początkowo mieliśmy w planie inną restaurację, ale ze względu na brak miejsc, chcieliśmy wybrać coś w podobnym klimacie. Sądziliśmy, że nie będzie miejsc. Nasze zdziwienie było spore, kiedy zobaczyliśmy, że restauracja jest prawie pusta… Dało nam to do myślenia, ale chcieliśmy zostać. Na własną odpowiedzialność!

Pomyślałem, że nie może być przecież nie wiadomo jak źle. W końcu restauracja jest w ścisłym centrum Gdańska, na starówce.

Kelnerka szybko podeszła, ale miała jakiegoś dziwnego focha. Nie lubię takich sytuacji, bo bardziej czuję się jak intruz aniżeli klient w takich sytuacjach. Wybraliśmy pierwsze i drugie danie i czekaliśmy na realizację zamówienia.

Wystrój

Restauracja nie wygląda powalająco. Raczej średnio. Na ścianach wiszą różne czarno-białe zdjęcia. Pod ścianą stoi gustowny kredens (zakrywa jakieś wejście). Stoły – niczym nie zachwyciły, a poduszki na krzesłach były dziurawe. Zaskoczyło mnie to. No ale nic, w końcu najważniejsze jest jedzenie.

Pierwsze danie

Zamówiłem zupę gruzińską gulaszową (15 zł). Uważam, że była naprawdę dobra, chociaż wydawało mi się, że gulaszowa będzie pikantna. Ta nie była, ale nie umniejszało to smaku. Było naprawdę dobrze! Wtedy pomyślałem, że obawy były bezpodstawne.

Drugie danie

Nie chwal jednak dnia przed zachodem słońca. Drugim daniem był kotlet z dzika z zasmażanymi ziemniakami i kapustą. Cena ok 30 zł (nie pamiętam dokładnie, a na stronie nie ma tego dania). Ciekaw byłem dwóch rzeczy – czy kotlet będzie smaczny i czy ziemniaczki i nie będą ociekać tłuszczem.

Ziemniaki prawie się wybroniły, choć był to raczej mix gotowano-smażonych, bo w smaku były dziwne. Kotlet natomiast to katastrofa. Wyglądał jak kawałek mięcha, które zostało włożone do panierki. Oba elementy nie były spójne i mięso całkowicie odchodziło od panierki. Prawdopodobnie mięso było mrożone i stąd ten efekt. Smak całości – przeciętny. Żony gęś także do rewelacji nie należała. Byłem zawiedziony.

Podsumowanie

Lubimy z żoną poznawać nowe miejsca. Często nowe smaki wybieramy na różnego rodzaju okazje – święta, rocznice i inne okazje. Tym razem wybór był nietrafiony. Nie chodzi o sam smak, chociaż ma na pewno kluczowe znaczenie w ocenie. Bardzo niemiło również zakończyła się nasza wizyta. Przy rachunku kelnerka oświadczyła, że dolicza 10% wartości rachunku za serwis. Co? 2 osoby muszą mieć doliczone obsługę serwisową? Tego się nie spodziewałem.

My więcej tam nie zawitamy, ale decyzja odwiedzin należy do każdego z Was.

Ocena:  

745 total views, 1 views today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *